W sprawie czytelnictwa

Odniosłam wrażenie, że ostatnio panuje moda nie tylko na cykle wydawnicze ale też na grube, opasłe książki. Wystarczy przypomnieć sobie najnowszą powieść Olgi Tokarczuk „Ksiegi Jakubowe” (903 s.), „Okularnika” Katarzyny Bondy (845 s.) czy „Lód” Jacka Dukaja (jedyne 1050 s.).

Z badań Jamesa Finlaysona z brytyjskiej agencji VerveSearch wynika, że średnia objętość książki, jaką czytamy, wzrosła z 320 stron w 1999 roku do 400 stron w roku 2014.

Finlayson przeanalizował ponad 2,5 tysiąca książek pojawiających się na listach bestsellerów „New York Timesa”, w zestawieniach tytułów publikowanych przez krytyków i dziennikarzy oraz corocznych danych Google na temat najczęściej komentowanych w sieci pozycji. Porównując zebrane liczby, zauważył, że występuje „relatywnie spójny wzorzec wzrostu rok do roku”. W ciągu piętnastu lat przeciętna książka, po jaką sięgamy, zwiększyła swoją objętość o 25% (czyli 80 stron).

W Polsce średnia objętość książki, jaka zdobywała Nagrodę Literacką Nike w ciągu pierwszych pięciu lat, wynosiła 265 stron. Aby mieć pewność, że „Księgi Jakubowe” to nie jednorazowy wybryk, który może zniekształcić wynik, do porównania użyliśmy tytułów, które otrzymały nagrodę w latach 2010-2014. Średnia objętość nagrodzonej książki w tym czasie wynosiła 370 stron, czyli o 105 stron więcej!

 

Jednak czytamy więcej 😉

Źródło