Frankfurter Buchmesse 2018

Od lat jeżdżę na targi książki, od tych tu we Wrocławiu, przez poznańskie i  krakowskie  aż do tych w Warszawie. W tym roku udało mi się być na targach książki we Frankfurcie. Wow! Największe na jakich byłam: ponad 7 tys. wydawców, prawie 4 tys. imprez i 300 tys.  zwiedzających. Gościem honorowym była Gruzja. Liczby imponują, jednak atmosfera na targach podobno była nieco przygaszona. W latach 2013-2017 niemiecka branża wydawnicza straciła 6,4 mln czytelników, prawie jedną piątą rynku. Czołowa niemiecka krytyk literatury Iris Radisch z tygodnika „Die Zeit” w rozmowie z Deutsche Welle dostrzega raczej kryzys nadprodukcji ciekawych książek. Obroty w branży według niej nadal są bardzo dobre. Spadek czytelnictwa w Niemczech odnotowano w grupie wiekowej do 49. roku życia, w której to zawsze trzeba szczególnie zabiegać o uwagę – zaznacza. Nadrabiają to starsi czytelnicy. Prężnie rośnie też rynek książki dla dzieci i młodzieży. Źródło

Polska na 180 m2 pokazała ofertę 48 polskich wydawców, od Domu Medialnego Świętego Wojciecha po Wydawnictwo Krytyki Politycznej. Byli wśród nich starzy i renomowani uczestnicy frankfurckich Targów, tacy jak Znak, Wydawnictwo Literackie, Grupa Wydawnicza Foksal z WAB-em, Prószyński i Spółka, Nasza Księgarnia, czy Dwie Siostry.

Naoglądałam się pięknych książek, dla dzieci, dla dorosłych, z innych kultur,  powieści i albumów.

W odróżnieniu od targów w Polsce, sprzedaż prowadzona była dopiero w niedzielę i nie na wszystkich stoiskach. Cen starałam się nie zauważać, w końcu były w euro.

IMG_20181012_105904IMG_20181012_110357IMG_20181012_114028IMG_20181012_145426

IMG_20181012_145525IMG_20181013_121558IMG_20181013_121751IMG_20181013_130136IMG_20181013_135237IMG_20181013_135352IMG_20181013_135934IMG_20181013_142321IMG_20181013_142335IMG_20181013_152732IMG_20181013_173031IMG_20181013_173530IMG_20181013_173937IMG_20181013_182317IMG_20181014_121432

IMG_20181012_113823.jpg

IMG_20181014_115229[1]